Chyba odleciałam kompletnie...
poniedziałek, 18 listopada 2013
17 listopada
Na korytarzu słychać tylko stukot moich obcasów. To już zdecydowanie
późna pora. Trzymam w ręce klucz, który niesfornie przewracam między palcami.
Docieram do Sali, otwieram ją. Chłód mnie obejmuje, chyba ktoś nie zamknął
okna. Zapalam światło, rozbieram się, podłączam komputer do głośników. Muzyka,
która wcześniej grała w moich uszach rozbrzmiewa na całej Sali. Kładę się na
zimnej podłodze, czuję ją całym ciałem. Zamykam oczy, wyczuwam pierwszy impuls,
pierwsze uczucie, moją pierwszą wolę. Poniewieram się, tracę rytm a melodia gra
gdzieś z boku. Przyspiesza mój oddech, emanują moje uczucia. Walczę z
powietrzem, przecinam je to ręką, to głową, to tułowiem, to nogą. Znów leżę na
podłodze, uspakajam się. Porządkuję.
Chyba odleciałam kompletnie...
Chyba odleciałam kompletnie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz