Siedzę na ławce w parku. Świeci słońce. Ukojenie dla mnie,
dla moich zmysłów. Tylko nie wiem dlaczego znów moje oczy są pełne łez. Mam
dość. Zwyczajnie mam dość. Być może to wszystko mnie po prostu przerosło i nie
mam siły.
Jest godzina dwunasta. Park pusty. Przechodzi jakiś
mężczyzna z teczką, pewnie idzie do urzędu miasta. Chwilę później widzę matkę z
dzieckiem w wózku, korzystają z pogody. A ja siedzę, patrzę w nagie drzewa i
sama się obnażam, ze wszystkich emocji jakie mi towarzyszyły przez ostatni
czas. Schodzą ze mnie gładko, intensywnie łza za łzą płynie. Nie wiem co
myśleć. Potrzebuję azylu. Potrzebuję oddechu. Boli mnie głowa. Nie chcę się
poddać. Muszę wrócić. Powinnam….